Zobacz wszystkie aktualności
Wystawa mgFoto

Wystawa mgFoto

Myślenicka grupa fotograficzna mgFoto oraz Miejska Biblioteka Publiczna w Myślenicach serdecznie zapraszają na poplenerową wystawę fotografii członków mgFoto – „Orava 2019” Wernisaż ... czytaj całość

Czytanie poezji pod choinką

Czytanie poezji pod choinką

ZAPRASZAMY do wspólnego delektowania się poezją !!! Czytelnia Czasopism, 18 XII, godz. 17.30 czytaj całość

Książka przewodnikiem na ziemi

Książka przewodnikiem na ziemi

„Książka przewodnikiem na ziemi” – projekt realizowany przez Miejską Bibliotekę Publiczną im. ks. J. Kruczka w Myślenicach w ramach programu  grantowego „Moje miejsce ... czytaj całość

Oddaj książkę. Nie płać kary!

Oddaj książkę. Nie płać kary!

W listopadzie i grudniu nie pobieramy opłat za przetrzymane książki. Oddaj książkę i nie płać kary! czytaj całość

Nowe książki w naszej Bibliotece
Recenzje

Recenzje

Tomasz Dziki
Miejska Biblioteka Publiczna

  W okowach północy
Szkolna, podręcznikowa narracja o polskich zesłańcach na Syberii jest... nudna. A tu, proszę: „Pożytki z katorgi” czyta się spiesznie: kartka po kartce, rozdział po rozdziale. Rzecz pasjonuje niczym, zapiski Indiany Jones, choć nie jest to rzecz o podróżnikach, a o Indianie - zwłaszcza nie. To książka pozbawiona fabuły, popularno-naukowa, czasem dokumentalna, opowiadająca o katorżnikach. A więc o uczestnikach powstańczych zrywów, o członkach tajnych zrzeszeń walczących o Niepodległość kraju.
No tak, ale jaki może być pożytek z katorgi? Z zesłania w bezkres Syberyjskiej północy? Na biedę, tułaczkę, na śmierć…? O tym właśnie jest ta książka. Bo… historia zesłań miała rozmaite „rozdziały”: zdarzały się okresy, kiedy to skazańców traktowano lepiej. W takich czasach więźniowie mogli dość swobodnie podróżować po Syberii, niektórym z nich udawało się nawet prowadzić badania naukowe - geograficzne, geologiczne, antropologiczne. Ich ślady, po dziś dzień, znajdujemy na półkach bibliotek.
Ta naukowa i podróżnicza perspektywa przeszłości nie jest jedyną z dostępnych. Udziałem większości była bowiem bieda, brudne cele więzienne, niepewność jutra. A - paradoksalnie - ułaskawienie było jednoznaczne z wyrokiem śmierci. Więzień pozbawiony dachu nad głową i dostępu do więziennej kuchni zwykle dość szybko ginął. Z głodu i syberyjskiego zimna.
Książka to unikatowy zbiór unikatowych też opowieści o czasach zesłań. Takich, których nie spotkamy gdzie indziej. No i autor: Wojciech Lada, którego pióro i lekkość stylu ujmą wytrawnych czytelników. Tych zaś zapraszam do myślenickiej książnicy po książkę.
                                              Tomasz Dziki
Wojciech Lada: Pożytki z katorgii. Wydawnictwo Czarne, Wołowice 2019, s. 166. ISBN 978-83-8049-826-6
==================================================

Opowieść z wierszem w tle
Prostolinijny pastor Spurlock, obraca się w czarno-białym świecie. Tam, tak jest tak, a nie to nie - wyznaczane przez prawdy wiary. Pewnego dnia spotyka dziewczynę, a potem otrzymuje list. Dziewczyna popełnia samobójstwo i na tym jej historia pozornie się kończy, a kolejne listy jak dopływy rzeki stworzą opowieść. Narratorem jest Daniel Abend - psychoanalityk. Uważny czytelnik nie tylko więc będzie rozwiązywał zagadkę powiedzmy kryminalną, ale wpadnie w podstępny wątek pytań o miłość, sens życia, samego siebie. Nie wspominając już o wielebnym Spurlocku, którego wspomnienia autora listów wytrącą raz na zawsze z poukładanego życia.
Nie przypadkiem wspomniałem o rzece. Rzeka i pewien wiersz irlandzkiego Yeatsa mogą stanowić osie książki. Nad rzeką rozegrało się kilka kluczowych wydarzeń z życia bohaterów. Wiersz zaś, w klimacie naszych rodzimych romantyków, mi przypomniał Świteziankę, - łączy Daniela Abenda z jego prześladowcą.
Rewelacyjne tłumaczenia Macieja Płazy sprawi ze książkę czyta się wybornie. Kiedy zaś dotrzemy do jej ostatniej strony zdziwimy się, że nie zauważyliśmy tych wszystkich wskazówek które prowadziły do jedynego oczywistego końca.
Proszę się nie denerwować. Autor DeSales Harrison jest nie tylko profesorem nadzwyczajnym poezji współczesnej, ale studiował psychoanalizę. Trochę więc się nami - czytelnikami bawi, prowadząc przez historię życia Daniela w której jest i miłość, namiętość i stare klasztory i Legia cudzoziemska. Robi to dyskretnie, z szacunkiem dla wymagającego czytelnika. Jak sam mówi psychoanalityk nie może oprzeć się poddawaniu ludzi (czytelników?) analizie wiec czujmy się trochę jak na kozetce
Obu Panom zawdzięczamy elegancki , logiczny i bardzo poetycki styl książki coraz rzadszy na rynku.
Na koniec  zaś dobra rada: proszę uważnie przeczytać wiersz. To bardzo wzbogaci lekturę opowieści.
Tomasz Dziki
---
DeSales Harrison: Zostaw ten świat pełen płaczu. Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2019. ISBN 978-83-66140-84-4
=======================================

I to i tamto. I tu i tam
Zbieg okoliczności.  Niejeden,  a cały ciąg:  muzyka i literatura, koncert w wrocławskim Starym Klasztorze i niewielka książka, wspomnienia i literackie pomysły na wspomnienia. To, co teraz czytam i czytywałem niegdyś. O czymś zapomniałem?
Tak, o kartonowym pudle, pudle z bibliotecznymi nabytkami i znalezionej tam książeczce. Ot, drobiazg, 174 strony,  ledwie 6 arkuszy wydawniczych, w skromnym kieszonkowym formacie:  Paweł Sołtys, „Nieradość”, Wydawnictwo „Czarne”.  W typograficznym zamyśle Roberta Olesia - krakowskiego mistrza typografii i komputerowego składu.
Autor? Nie, nie zgadniecie!  A i sam, pogubiłem się szukając odpowiedzi.  Bo… autora - okazało się -  znam. I to dobrze, bo z radiowej „Trójki”, bo z niedawnego, październikowego koncertu w Starym Klasztorze, przede wszystkim zaś z kilkunastu płyt CD i playlisty odtwarzanej w samochodzie.  Zawsze nie z nazwiska jednak, a z pseudonimu. Paweł Sołtys, to… Pablopavo.  Wiem, wiem,  artysta niszowy. Książka zaś jak ON również jest niszowa. Czyli,  dla nielicznych.
To nie jest łatwa lektura, a czasem męcząca: długie akapity, długie zdania. Fabuły - nie zdradzę i nie opowiem, powiem jedynie, że to nie ona występuje tu w roli głównej. Tą gra czas i zdarzenia, a raczej drobiazgi przeszłości i okruchy minionego czasu, prezentowane w narracji niekiedy absolutnie nielineralnej.  To wpierw generuje, a potem uwypukla chaos: myślowe przeskoki z ulicy do bramy kamienicy, z schodowej klatki do pokoju. Z miasta, do miasta. Raz słowem skreślona reprodukcja detalu, kiedy indziej odległego pejzażu.  Zapuszczone miasta, zaniedbane ulice, ludzie pogubieni w czasie i przestrzeni. Tak, tak: nieradość w całej swej intrygującej, ale też niełatwej okazałości.
Ale jeśli ktoś, pewnie w czasach młodości,  przedzierał się przez - też przecież pełne „nieradości” - wyrazy, akapity, strony i rozdziały Bursy, Hłaski, Stachury, Różańskiego, czy Milczewskiego-Bruno ten poetykę słowa i optykę patrzenia Sołtysa zaakceptuje. Są podobne.
A tak, na marginesie: Wrocław i Stary Klasztor. Te miejsca wpada polecić. Tak mocno, jak lekturę anonsowanej książki. Z tym zastrzeżeniem, że Sołtys słowem i nutami zauroczy wybrańców, Wrocław - wszystkich.  A Stary Klasztor to nie miejsce kultu, religijnego zaś - w szczególności. Budynek, choć istotnie klasztor przypomina, to spora, gotycka sala koncertowa i kilka pomieszczeń mieszczących pub. Parę minut pieszo od tamtejszego Rynku. Godne polecenia.  Na pełną muzycznego zgiełku, wieczorną, rockową kompletę.
Tomasz Dziki
***
Paweł Sołtys: Nieradość. Wydawnictwo Czarne ISBN: 78-83-8049-919-5
Zrealizowano ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa.
=======================================================
ABC Wszechświata
Bezkresne niebo, gwiazdy zwieszone w czasie i przestrzeni. To obraz, który od wieków intryguje i od wieków też onieśmiela. I o TYM właśnie jest TA książka: o czasie, który minął, o jego prawdopodobnym początku, gwiazdach, atomach. I najważniejszym: o tajemnicy. Oto „Wszechświat w twojej dłoni” pióra Christopha Galfarda: 400 stron tekstu, który zapadnie w pamięć.
Lektura artykułów popularnonaukowych, także w astronomicznych, zwykle bywa wyzwaniem. Trudny język narracji to jedynie drobnostka, a dalej jest już tylko gorzej. Pojawiają się bowiem wzory: matematyczne, chemiczne, fizyczne. Być może pomagają specjalistom. Nas laików jednak odstraszają niczym dawnych podróżników starożytne smoki kreślone na mapach nieznanych lądów. Galfard na szczęście nie straszy nimi (ani wzorami, ani smokami),  ba składa obietnica posłużenia się jednym tylko, oswojonym i powszechnie znanym: E=mc2..  Obietnica zostaje dotrzymana. To w samo w sobie, jest wartością, a i rzadkością - też.
A takich rzadkości i niezwykłości jest tu więcej. Książka w swym papierowym wnętrzu kryje poukładane w rozdziały, sekwencje niedługich opowieści i monologów.   Proste, przyjemne w czytaniu. Towarzyszami wędrówki po wszechświecie, stają się robot, lodówka, ba - nawet i zwykły, banalny wazon. Niezwykłe, prawda?
Gwarancją jakości książkowej relacji, jak zwykle zresztą, jest autor.  A tu jest to autor wyjątkowy: Christophe Galfard, współpracownik prof. Stephana Hawkinga, naukowiec z Uniwersytetu Cambridge. W temat rozprawy doktorskiej wpisał teorię Czarnych Dziur, koncentrując się na tzw. „paradoksie informacyjnym”.  Obecnie - tak można wnioskować z zapisków na jego prywatnej stronie internetowej - zajmuje się także popularyzacją astronomii. Pytania dotyczące Wszechświata można mu zawsze zadawać za jej pośrednictwem, tam zaś posługując się specjalnym formularzem. Niestety… dialog z autorem możliwy jest wyłącznie w języku francuskim. No cóż,  c'est la vie…
Tomasz Dziki / Miejska Biblioteka Publiczna
****
Christophe Galfard: Wszechświat w twojej dłoni. Niezwykła podróż przez czas przestrzeń. Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017.
Zrealizowano ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa.
===========================================================