Zobacz wszystkie aktualności
REKRUTACJA NA KURSY

REKRUTACJA NA KURSY

Nasz start z Fundacją ARTS i STATE STREET https://www.facebook.com/events/409863299741282/ Aby zgłosić się do projektu należy wypełnić formularz rekrutacyjny online, zaznaczyć wybrane KURSY ... czytaj całość

Spotkanie z Mirosławą Karetą

Spotkanie z Mirosławą Karetą

Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Głogoczowa Miejska Biblioteka Publiczna w Myślenicach - Filia w Głogoczowie Wiejski Dom Kultury w Głogoczowie zapraszają na PODWIECZOREK Z MIROSŁAWA ... czytaj całość

Kapsuły życia

Kapsuły życia

Za nami wernisaż wystawy Inny Dmyterczuk i inauguracja działalności Kooperatywy Natura Myślenice. Spotkania Pań tworzących i promujących naturalne kosmetyki, potrawy i przyprawy na stałe zagoszczą ... czytaj całość

Konkurs literacki  Myślenickie Słowa

Konkurs literacki Myślenickie Słowa

Miejska Biblioteka Publiczna im. ks. Jana Kruczka oraz Urząd Miasta i Gminy Myślenice zapraszają do udziału w konkursie literackim "MYŚLENICKIE SŁOWA". Dwu lub czterowiersz zaczynający ... czytaj całość

Nowe książki w naszej Bibliotece
Recenzje

Recenzje

Tomasz Dziki
Miejska Biblioteka Publiczna

Masz czas?
Jak to MASZ? I jaki CZAS? Pytanie z gatunku pospolitych, powtarzanych tysiąc razy w ciągu dnia. A nań odpowiedź? Jej udzielenie dziennikarzowi Jamesowi Gleickowi zajęło wiele dni .
Czyją własnością jest czas? Jak GO mierzyć? Jak podróżować w czasie? Czy Bóg jest ponad czasem? Czy jest nim właśnie?
Okazuje się, że to nie takie proste. Odpowiedzią na te i podobne kwestie zajmowali się fizycy Einstein, matematycy Minkowski. Ba, nawet i świeci: Św. Augustyn,  filozofowie - Bergson, pisarze -Nabokov, dziennikarze - Gernsback. I oczywiście prowokator H. G Wells autor „Wehikuł  czasu. To rzecz jasna nie wszyscy, list zaangażowanych w tropinie czasu jest dłuższa.
Gleckowi udało się zgromadzić i powiązać logiczną (a i dowcipną) całość tysiące opowieści o tym jak, na przestrzeni wieków ludzkość myślała o Czasie. Jak fascynowała się podróżami w tył i wprzód. Jak filozofowie dyskutowali z matematykami. Matematyczne rozważania o czwartym wymiarze przeplatają się tu z epiką o wielu postaciach Boba powtarzającego się w różnych czasach. Równanie Newtona konkurują z kwantami Feynmana. Nasz mózg wysila się by za tym nadążyć!
Uruchamiamy Własny Czas, własną wyobraźnie, by nadążyć za pomysłami ludzkości w kwestii czasu. Kto zaś przeczyta tą książkę, ten już nigdy pochopnie nie użyje słowa nadążyć. Ale zapewniam każdy znajdzie tu swoją opowieść o Czasie.
(d)
James Gleick: Podróże w czasie. Wydawnictwo Zysk i S-ka. ISBN 978-83-8116-291-3
 

==========================================================

Tokyo. Z zupełnie innej strony
Lubię czytać przewodniki. Zwłaszcza opisujące miejsca, do których z pewnie nie dotrę: daleko, drogo, zbyt mało urlopu… Wciągają mnie bez reszty. Zamknięta pomiędzy okładkami garść informacji przeobraża się w..  zgiełk miast, zapach wiatru, a i zapach miejscowych potraw - pewnie i też. Pod ręką czuję szorstkość starych murów. Warto czytać, prawda?
A teraz w rękach  mam „Tokyo lifestyle book” Aleksandry Janiec. To rzecz spod znanego szyldu wydawnictwa „Znak”. W katalogach bibliotecznych książka zostanie zaszufladkowana jako przewodnik, proszę jednak zapamiętać - przewodnikiem nie jest. Nie jest jednak też - tu uprzedzam pytania - reportażem, choć w literackiej przestrzeni, tu są doń tylko dwie bardzo nieodległe przecznice.
To zbiór migawek. Takich spisanych. I takich narysowanych obiektywem aparatu. Próbujących - tak, wiem to nie jest łatwe - uchwycić tkankę wielkiej azjatyckiej metropolii. Przez pryzmat.. najciekawszy zresztą z możliwych: losów, pasji, zwyczajów upodobań mieszkańców.
I to oni - tokijczycy, a nie Aleksandra Janiec, są tu książkowymi przewodnikami. Chętnie pokazują swe pasje: moda, gotowanie, projektowanie wnętrz… Zastosowany przez autorkę schemat jest prosty: jedna książkowa migawka, to jeden człowiek i jego pasja. Jedna lub wiele. A wszystko to mocno wpisane i w przestrzeń i w zakamarki wielkiego, ludnego Tokyo.
Proszę wierzyć: z tej perspektywy miasto naprawdę wygląda niezwykle. Tajemniczo. Przede wszystkim zaś intrygująco.
Książkę warto przeczytać. Od deski o deski. Wiem: praktycznych, ot takich „przewodnikowych” właśnie, wskazówek pomagających zwiedzać Tokyo jest niewiele. Ale inspiracji: co oglądać, czego szukać, a co wytropić - bez liku. Wiele też tu informacji naprawdę unikatowych - takich, których nie sposób znaleźć w innych książkach.

***

A tak na marginesie.. Gdy podróżuję, gdy już wreszcie TAM jestem, klasycznych przewodników używam rzadko. Wyłącznie w szczególnych sytuacjach i w szczególnych miejscach. Ale - proszę pamiętać - „Tokyo lifestyle book” nie jest przewodnikiem. Więc jeśli będę spacerował ulicami Tokyo z pewnością będę miał ją podręcznym plecaku. Jeśli tylko TAM dotrę.
Tomasz Dziki / Miejska Biblioteka Publiczna w Myślenicach

==========================================================================
Dziewczyna. W niebieskim płaszczu
Dlaczego to Ja? Czy to, co dzieje się dookoła mnie, ma sens? Jaki? To pytania czasu Wojny. Odpowiedzi każą sądzić, że Historia (ta przez duże H) jest nielogiczna. Nieprzewidywalna. Nieracjonalna. Rozum zawodzi.
Wojenna  Holandia. Ponury, zimowy Amsterdam. Aura podkreślająca powszechne smutek i niepewność. I… 19 – letnia Hanneke. Nie potrafi pojąć czemu wojna wkroczyła w jej życie. Ale nie szuka odpowiedzi. Próbuje prowadzić normalne życie. Jednak zamiast chodzić na randki, utrzymuje dom z kontrabandy. Ucieka przed łapankami. W końcu przeistacza się w detektywa. Narażając życie poszukuje żydowskiej dziewczyny. Dziewczyny w niebieskim płaszczu. Ten wątek nie ma dobrego końca…
Historia jest okrutna. Hanneke pracuje w zakładzie pogrzebowym. Tam mierzy się z śmiercią. Historia zadziwia banalnością: zazdrość o chłopaka staje się przyczyną tragedii. Jednej z wielu. Historia bywa piękna. Dzięki odwadze, sprytowi, przyjaźni Hanneke przetrwa.
Autorka, w Polsce, nie jest powszechnie znana. Szkoda, bo sądzę, że powinna. Jest pisarką, ale i dziennikarką (pisze m. innymi dla Washington Post). Nie po raz pierwszy anonsuję książkę, której autor czy autorka wykonuje obie profesje na raz. Zwykle „wyczytujemy” pozytywne konsekwencje takiego stanu rzeczy.
Monica Hesse ma swoją stronę internetową, adres łatwy do  zapamiętania: www.monicahesse.com. Warto tam zajrzeć. Okazuje się np., że odbywa teraz cykl spotkań autorskich (przemierza USA wzdłuż i wszerz) promując nową książkę.
Tomasz Dziki / Miejska Biblioteka Publiczna w Myślenicach

Monica Hesse: Dziewczyna w niebieskim płaszczu. Wydawnictwo Literackie. Kraków 2018 s. 349
==============================================================

 
33 ciekawostki
To gratka dla miłośników książek historycznych. Nie tych naukowych, tych obudowanych przypisami, bibliografia i akademicką narracją. Raczej dla miłośników historycznych opowieści. Spisanych gawęd utrzymanych w  konwencji popularno-naukowego wykładu bądź dziennikarskiej opowieści. Tak, to 33 ciekawostki. To - jednocześnie - 33 historie. Zebrane w jednym tomie. Trochę tu mitologicznej przeszłości, nieco poezji. Jest również kilka - gawędziarskich właśnie - odniesień do świata współczesnego.
Tytuł jednoznacznie zapowiada temat opowieści: „33 żydów, którzy wpłynęli na losy świata”. Nic więc dziwnego, że intrygująca jest już nawet lektura samego spisu treści: Mojżesz, Karl Marks, Levi Strauss, Janusz Korczak. Ale i Roman Polański, Jacek Kaczmarski. I kilkunastu jeszcze innych...
Każda postać to osobny rozdział. To wręcz karkołomne, a i trochę nieprawdopodobne, ponieważ wiele z nich zasługuje przecież na ciekawą i obszerną książkę. Rozdziały... nie są jednak rozszerzonymi encyklopedycznymi lub biograficznymi notkami. Sporo tu dobrze opowiedzianych, rozmaitych w swej treści i kontekście, odniesień do bliższej i dalszej historii. Nie brakuje ciekawostek, anegdot i dykteryjek. Przykład? Historia Levi Strauss’a! Tak, tak, to dzięki niemu chodzimy dziś w dżinsach. Autor przypomina - właściwie przy okazji - ich genezę, historię ale i to jak zmieniał się krawiecki zamysł na ich krój oraz formę. Pokazał też jak rodził się i ogarniał Stany „mit Levisów”.
Książkę czyta się znakomicie. Bez dwóch zdań. Bawi i uczy. A jej lektura to też całkiem dobra okazja by nieco odkurzyć szkolną wiedzę historyczną i dorzucić doń nowe wątki.
***
Przemysław Słowiński: 33 Żydów, którzy wpłynęli na losy świata. Wydawnictwa Videograf SA, Chorzów 2018

Tomasz Dziki

===========================================================================================
Ostatni obraz...
Poproszono mnie, abym zerknął na książki (te nowe w naszej Bibliotece), które mogą zainteresować Panie. Zwykle tego nie robię. Jednak rzecz, która przed świętami trafiła na moje biurko to zupełnie inna historia. Wysmakowana i elegancka. Z historią w tle. Tą przez duże H.
Jest tu tajemnica, sensacja, wątek miłosny, tragedia (miłosna, też). Jest i wciągająca, a i merytorycznie bez zarzutu, opowieść o najlepszych czasach holenderskiego malarstwa. Zapowiada się dobrze, prawda?
Ale to nie koniec książkowych niezwykłości. Autor przenosi nas - czytelników - z miejsca w miejsce. Odwiedzimy Stany Zjednoczone (Nowy York), Holandię, Australię. Podróżujemy nawet w czasie. Część fabuły, ta „ważniejsza” i bardziej urokliwa zresztą, osadzona została w XVII wiecznej Holandii.
Kanwa opowieści to  obraz. Jest to  „Zimowy pejzaż” tytłowej Sara de Vos.
Sara to postać historyczna. Jedna z nielicznych kobiet, którym ówczesna Gildia św. Łukasza zrzeszająca malarzy, zezwoliła malować obrazy. Nie bezinteresownie. Malując spłacała długi zaciągnięte przez męża. Wierzycielem była… gildia…
Ale, ale… „Zimowy pejzaż”, już współcześnie, zyskuje drugie życie. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Inna kobieta tworzy jego kopię. Tworzy falsyfikat doskonały. Wie wszystko o dawnych farbach, zna tajniki podłoża. Fizycznie wręcz wyczuwa płótno i jego fakturę. Ellie Shipley - fałszerka zresztą z przypadku- w pracę wkłada cała swą wiedzę umiejętności i serce. Tak jak - ze trzysta wcześniej - Sara.
I jedno trzeba jeszcze dopowiedzieć. To książka „malarska”. Jest namalowana, a nie - jak inne - napisana. Czytając widzimy dawną Holandię. Obserwujemy miejskie zaułki. Wpatrujemy się we wnętrza budynków. Zaglądamy w  twarze mijających nas przechodniów. Niezwykłe, prawda?

Tomasz Dziki / Miejska Biblioteka Publiczna
***
Dominic Smith: Ostatni obraz Sary de Vos. Wydawnictwo: Rebis
===============================================================================================================
 
             Znany i nieznany

TOPR: jeden z najbardziej rozpoznawalnych skrótów w przestrzeni języka polskiego. Legendarny. Z dobrymi konotacjami. Jego historia sięga lat… No właśnie… Kiedy został założony? Przez kogo? Odpowiedzi na takie pytania, w anonsowanej tu książce trzeba „wytropić”. Nie wszystkie też to się uda. Ale nie znaczy to, że nie warto jej wziąć do ręki. Przeciwnie, warto. A nawet bardzo warto.
Garść argumentów.
O Tatrzańskim Pogotowiu Ratunkowym, raz po raz, słyszymy radiu i TV. Kilkanaście zdań i sekundowa cisza. Prasowe doniesienia. Kilku akapitów drobnego druku. A tu - proszę - książka… Obszerna. Kilkaset stron. Kilkanaście, chciałoby się więcej, ilustracji.
I zamykający ją całość unikatowy spis: lista ratowników, przewijających się przez tą opowieść. A przecież oni - RATOWNICY- są w tym wszystkim najważniejsi. Nie karty książki. Nie obmyślony styl relacji. Ani też pisarski pomysł i jego realizacja. Na drugi plan schodzą edytorskie zabiegi szykujące i porządkujące treść opowieści.
Tatrzańscy ratownicy. Są legendą gór. I ich elementem. Słowa wyrwane z Toprowskiej przysięgi… (….) póki zdrów jestem, bez względu na porę roku, dnia i stan pogody, stawię się na wyprawę zaopatrzony w celu poszukiwań zaginionego i niesienia mu pomocy”. O tym jest ta książka.
Autorka, Beata Sabała - Zielińska jest dziennikarką radiową. Zawodowo związaną z Radiem ZET. Emocjonalnie z Podhalem.
To przekłada się na kilka rzeczy. Przede wszystkim na styl relacji. Reporterski. Szybki i nerwowy. Nie zawsze należycie uładzony. W autorskich podziękowaniach dla osoby w wydawnictwie przygotowującej tekstu do druku czytamy: „dzięki niej mój gawędziarki styl nabiera literackiego sznytu”. Nabiera. Nie zawsze jednak nabrał. To nie nagana. Bo tu, w takiej właśnie opowieści, gawędziarstwo, jest zaletą. Unikatowym rytem relacji.
Sabała - Zielińska jest wpisana w Podhale. To też rzecz nie bez znaczenia. Ktoś z „zewnątrz” nie miałby pewnie szansy na dłuższą rozmowę z ratownikami. Szczerą i emocjonalną.
Proszę więc przygotować się na opowieści. Na gawędy. Na relacje. Wspomnienia. Dłuższe i krótsze. Z akcji dramatycznych. Z akcji- wiem to słowo tu nie pasuje, ale nie ma innego - „śmiesznych”, wywołanych przez pseudoturystów.
Książka już czeka. Na bibliotecznej półce.
****
Beata Sabała - Zielińska: TOPR. Żeby inni mogli przeżyć. Wydawnictwo Prószyński i Spółka.

=========================================================================================================


                                             Sędzia. Sędzia z SS
Czarna, ponura okładka, podzielona przez grafika na dwie części. Granicę stanowi tytuł książki. Wytłoczono go czcionką udającą tą z dawnej maszyny do pisania.
Na górze zdjęcie człowieka na tle ceglanego muru. Mundur, który nosi wszystko zmienia. Bez niego: pogodny, zamyślony człowiek. Z lekkim uśmiechem na twarzy wpatruje się w nie określoną dal. Mundur - SS. 
Na dole panorama bramy prowadzącej do bocznicy kolejowej obozu w Auschwitz. Zdjęcie, które zna cały świat.
To świat i czas Konrada Morgena. Sędziego SS.
****
Książkę wydało wydawnictwo Replika. Specjalizuje się w książkach historycznych, przede wszystkim (jeśli wręcz nie głównie) dotyczących okresu II wojny światowej. Większość z nich to relacje z „drugiej” niemieckiej linii frontu. Dorobek edytorski ma nie dość, że spory to jeszcze intrygujący. W biblioteczne półki zdołało się bowiem „wstrzelić” z rzeczami - przez wzgląd na poruszaną tematykę - unikatowymi. W dodatku wydanymi wyjątkowo starannie i typograficznym smakiem.
Historia Konrada Morgena jest ciekawa, dla osób pasjonujących się historią II Wojny Światowej - bardzo ciekawa. Na swój sposób też niezwykła. To oficer SS i prawnik. Za jego sprawą pod wojenne (niemieckie) sądy trafiło wielu oprawców z obozów koncentracyjnych. Dlaczego? Bo… znęcali się nad więźniami. Mordowali. Torturowali. Za to jednak karał również powojenny Trybunał z Norymbergi. Dla Morgana też byli przestępcami, ale dlatego, że czyniąc to pozbawili III Rzeszę cennej siły roboczej.
Autor (holenderski historyk) całą swą opowieść oparł na dawnych źródłach - wspomnieniach dygnitarzy, niemieckich opracowaniach historycznych i zachowanych dokumentach archiwalnych.

Tomasz Dziki / Miejska Biblioteka Publiczna w Myślenicach
===================================================

                                                                                             Księżyc z PEWEX-u?
Czemu nie! W PRL-owskiej, „dolarowej” sieci sklepów można było kupić niemal wszystko: mieszkanie, samochód, papierosy. Wśród klientów zdarzali się więc i tacy, którzy (zwykle w pijanym widzie) zauroczeni bogactwem półek, prosili w nim o azyl. Dla szeregowego obywatela był niedostępnym sybolem luksusu.
Książka to zbiór anegdot i relacji - niekiedy - wręcz reporterskich. Całość dokumentuje bibliografia, czytelnik ciekaw detali łatwo zatem dotrze do zapisków z dawnej prasy.
Tytułowy Pewex to tylko powracający motyw książki. Pretekst. Sposobność do opisu dramatycznego w gruncie rzeczy dysonansu pomiędzy zgrzebnym dniem przeciętnego obywatela, a dolarową bajką elit.
***
Przyjdź i wypożycz! Aleksandra Boćkowska: Księżyc z PEWEX-u. Wydawnictwo Czarne 2017. ISBN: 978-83-8049-569-2

Tomasz Dziki
==========================================================

                                         Wołyń z perspektywy naukowca
Czytanie książki naukowej może być pasjonujące? Przypisy, bibliografia, odsyłacze, mapy… Zwykle to wszystko nie zwiastuje przyjemnej i łatwej lektury. W tym przypadku utrudnia ją jeszcze temat: historia Wołynia.
Tą książkę należy jednak wziąć do ręki. Przede wszystkim dlatego, że porządkując, rejestr zdarzeń utrwalony w społecznej świadomości, wzbogaca go o (nieznany, czasem i zapominany) społeczny kontekst sytuacyjny.
Mimo „naukowych obciążeń” książkę dobrze się czyta. To zasługa i pióra autora, i kompozycji dzieła opartej na wspomnieniach uczestników zdarzeń, dawnych dokumentach oraz naukowym komentarzu autora. Relację uzupełnia zaś obszerny zbiór zdjęć, fotogramów i map. Poszukującym nie pełnego obrazu tragedii wołyńskiej, a wybranego jej wycinka, geograficznego lub chronologicznego, pomocą służyć będą starannie przygotowane indeksy.

Grzegorz Motyka: Od rzezi Wołyńskiej do Akcji Wisła. Kraków, Wydawnictwo Literackie. ISBN: 9788308045763

Tomasz Dziki



===========================================================


                                         Neurologia i edytorstwo
Ważną częścią myślenickiej książnicy jest Czytelnia Naukowa. Jeden z ostatnich jej nabytków to „Neurobiologia wieku rozwojowego”. Obecność książki docenią studenci. To pewne. Merytorycznej strony podręcznika nie oceniam. Szatę graficzną i projekt edytorski - owszem. Czytelnika mogą razić zbyt małe marginesy i czcionka raczej niewygodna w czytaniu. Zakładam jednak (bo Wydawnictwo Lekarskie PZWL to przecież marka sama w sobie), że warstwa merytoryczna rekompensuje typograficzne niedostatki. Te zresztą - przeglądając półki Czytelni - dziś, w wszelkich wydawnictwach naukowych, są wyjątkiem od reguły.
Co zaś dotyczy bibliotecznych półek, przede wszystkim tych z Czytelni Naukowej, to zachęcam do spaceru pomiędzy nimi: uczniów, studentów i w ogóle wszystkich pozytywnie uwikłanych w kształcenie ustawiczne. A jeszcze mocniej namawiam do zgłaszania tutejszym bibliotekarzom potrzeb czytelniczych. Znając je mogą oni spełniać czytelnicze marzenia. Naukowe - także!

Barbara Steinborn: Neurologia wieku rozwojowego. Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Warszawa 2017.

Tomasz Dziki


============================================================


Wawel: centrum (nie)zmyślonego świata