Zobacz wszystkie aktualności
Wernisaż wystawy

Wernisaż wystawy

21 stycznia 2020 r. w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbył się wernisaż wystawy Leszka Górskiego "Lamparium". Leszek Górski to fotograf z 35 letnim doświadczeniem. Autor ... czytaj całość

Bezpłatne kursy

Bezpłatne kursy

Drodzy Państwo, Fundacja ARTS zaprasza młodzież na BEZPŁATNE KURSY m.in. - kurs języka angielskiego (semestr) z egzaminem państwowym (dla wybranych uczestników z poziomem FCE) - kurs arkusze ... czytaj całość

Konkurs na pracę magisterską

Konkurs na pracę magisterską

Miejska Biblioteka Publiczna oraz Muzeum Niepodległości w Myślenicach zapraszają do udziału w konkursie na najlepszą pracę magisterską dotyczącą Myślenic (Miasta i Gminy Myślenice). Prace ... czytaj całość

Nowe książki w naszej Bibliotece
Recenzje

Recenzje

Tomasz Dziki
Miejska Biblioteka Publiczna

 
Kokon
Książka, jak przystało na przyzwoity kryminał, intryguje mnogością pytań i niedopowiedzeń pojawiających się w trakcie lektury. Ile zła jest w stanie pomieścić mózg człowieka? Jakimi drogami podążają myśli „zdrowych psychicznie” i „psychicznie chorych”? Którędy biegnie (tak, tak – czasem bardzo cienka) linia oddzielająca światy zła  i dobra?
No  i jest tu jeszcze Emma Carow: główna bohaterka. Osoba, w wielu zresztą wymiarach,  szalenie niejednoznaczna, choć przecież jako przedstawicielka Policji nie taką być powinna, prawda?
Emma jest „profilerką” berlińskiej policji. Nie, nie - przepraszam,  „profiler” to ulubiony termin brukowców. Tymczasem ona nie „profiluje”, a  dokonuje analizy operacyjnej sprawy. Jest w tym zresztą najlepsza: potrafi dostrzec to czego nie widzi cały zespół, myśleć jak przestępca i wyprzedzać jego kroki.
Niestety: jest „skażona” przeszłością. W pracy wzorowa, w życiu prywatnym wulgarna, agresywna. A w czynach zaś ocierająca się o granice prawa. Inteligentna, atrakcyjna, zaślepiona nienawiścią i poczuciem krzywdy popełnia jednak szkolne błędy, za które (przez wzgląd na profesję) może zapłacić życiem.
Funkcjonuje w swoim pogmatwanym świecie, gdzie dominuje poczucie krzywdy, brak uczuć i miłości. Jest w nim jedynie praca,  ta zaś sprowadza się do analizy czynów i myśli morderców.
Tak, tak - Emma Carow żyje w kokonie. Niczym zamordowani w centrum Berlina: kilka ciał zawiniętych w srebrną folie. A potem pojawiają się kolejne i kolejne... Kto zakończy ten korowód ? Policja odgadnie scenariusz rozgrywanego przedstawienia? A Emma, czy zdoła wyjść z własnego kokonu i rozwikłać tajemnice kokonów mordowanych? Tego nie powiem.
Niestety i piszę to trudem: finał nieco rozczarowuje! Wpierw mistrzowsko poprowadzone postacie i analizy psychologiczne, a tu na koniec... Sekwencja zdarzeń, owszem spójna z resztą opowieści, a i opowiedziana barwnie, przestrzennie, ale niestety nazbyt sztampowa.
Na koniec dwie uwagi. Pierwsza to ta, że książka oddaje klimat Berlina, choć oczywiście nie sposób jej  zestroić z jakimkolwiek przewodnikiem po tym mieście.  A po drugie – i to już jest mniej jest oczywiste i nie wynika też z okładki - rzecz napisano „na dwie ręce”. Bo okładkowe właśnie nazwisko autora „Ule Hansen” to w rzeczywistości pseudonim kryjący duet pisarski, a ten tworzą Astrid Ule (niemiecka pisarka, redaktorka) oraz Eric T. Hansen (amerykański dziennikarz).

Tomasz Dziki

Ule Hansen: Kokony. Poznań 2017. Wydawnictwo Filia. ISBN 978-83-8075-212-2

===============================

Polar
ne demony
Geograficzna północ ma właściwości magnetyczne. Przyciąga jednak nie tylko wskazówkę kompasu. Strachy oraz demony - również. To one, w towarzystwie światła lub mroku, są tłem i głównymi aktorami w tej książce.
Fabuła? Raptem pięć dni: mroźny czas pomiędzy pewnym poniedziałkiem, a piątkiem. Miejsce? Punkt na mapie. Kropka po uderzeniu długopisem w papierową mapę, a świecący piksel na komputerowej. To, Finse w Norwegii. W roli głównej? Sigri Sandberg: norweska dziennikarka, reporterka, pisarka. Z arktycznej północy, północą też przesiąknięta: - „od ponad czterdziestu lat zawiązuje kaptur, zakładam gogle i przebijam się przez wiatr i ciemność. (…) śnieg i burza, śnieżna breja i zmarzlina, to wszystko stało się częścią mnie” - pisze.
Wyprawa zaczyna się (w poniedziałek, ale tego się domyślamy) w pociągu, który Sandberg dowozi w okolice pewnego małego domku. Ten staje się sceną dla spisanych potem zamyśleń, strachów i marzeń. Katalizatorem wszystkich jest samotność doświadczana przez autorkę.
Co zaś dotyczy demonów to…. w książkowej narracji jest ich całkiem sporo. Wyliczam jednym tchem: samotność, strach, mrok, brak mroku, niepewność obcego, wiatr.
O czymś zapomniałem? Tak. O tchnieniu technologii zaśmiecającym światłem niebo północy. Bo… „Ciemność. W obronie mroku”, to - owszem - tytuł książki. Ale i przypomnienie. I przesłanie. Przypomnienie, że światło, to niepotrzebne i to w nadmiarze, rujnuje przyrodę. Człowieka - również.
Sigri Sandberg jest  urodzoną gawędziarką. To książce wychodzi na dobre i na złe. Na dobre, bo… rzecz czyta się znakomicie. Już po kilku stronach autorka wydaje się być naszą starą znajomą. Na złe.. ponieważ gadulstwo sprawia, że nieuchronnie mnożą się tu rozmaite wątki, dygresje i wtrącenia. Trudno jest niekiedy, w myślach, oddzielić te pobocze od tych głównych. Jednak, nawet z pozornie, niewiele znaczących wtrąceń - nie rezygnowałbym jednak pochopnie. Wszystko to bowiem układa się w unikatowy obraz północy. A przy tym, trochę przy okazji, pokazuje jak podstępnie i konsekwentnie, w nasze pierwotne zachowania wdziera się technologia. Tak, tak. technologia. I to ta najbardziej codzienna: niebieskie światło tabletów, telefonów, laptopów. Ledowych energooszczędnych żarówek. I lamp ulicznych. Tak, po cichu wręcz bezgłośnie, na scenę wkracza demon jeden jeszcze: bezsenność. Ale relacje o tym pozostawiam Sigri Sandberg. Książka: mała, „kieszonkowa”, w intrygującej czarnej okładce, już czeka na bibliotecznej półce.

Tomasz Dziki / Miejska Biblioteka Publiczna
***
Sigri Sandberg: Ciemność. W obronie mroku. Wydawnictwo Kobiece. Białystok 2019. ISBN 978-83-66338-92-0
================================================

  W okowach północy
Szkolna, podręcznikowa narracja o polskich zesłańcach na Syberii jest... nudna. A tu, proszę: „Pożytki z katorgi” czyta się spiesznie: kartka po kartce, rozdział po rozdziale. Rzecz pasjonuje niczym, zapiski Indiany Jones, choć nie jest to rzecz o podróżnikach, a o Indianie - zwłaszcza nie. To książka pozbawiona fabuły, popularno-naukowa, czasem dokumentalna, opowiadająca o katorżnikach. A więc o uczestnikach powstańczych zrywów, o członkach tajnych zrzeszeń walczących o Niepodległość kraju.
No tak, ale jaki może być pożytek z katorgi? Z zesłania w bezkres Syberyjskiej północy? Na biedę, tułaczkę, na śmierć…? O tym właśnie jest ta książka. Bo… historia zesłań miała rozmaite „rozdziały”: zdarzały się okresy, kiedy to skazańców traktowano lepiej. W takich czasach więźniowie mogli dość swobodnie podróżować po Syberii, niektórym z nich udawało się nawet prowadzić badania naukowe - geograficzne, geologiczne, antropologiczne. Ich ślady, po dziś dzień, znajdujemy na półkach bibliotek.
Ta naukowa i podróżnicza perspektywa przeszłości nie jest jedyną z dostępnych. Udziałem większości była bowiem bieda, brudne cele więzienne, niepewność jutra. A - paradoksalnie - ułaskawienie było jednoznaczne z wyrokiem śmierci. Więzień pozbawiony dachu nad głową i dostępu do więziennej kuchni zwykle dość szybko ginął. Z głodu i syberyjskiego zimna.
Książka to unikatowy zbiór unikatowych też opowieści o czasach zesłań. Takich, których nie spotkamy gdzie indziej. No i autor: Wojciech Lada, którego pióro i lekkość stylu ujmą wytrawnych czytelników. Tych zaś zapraszam do myślenickiej książnicy po książkę.
                                              Tomasz Dziki
Wojciech Lada: Pożytki z katorgii. Wydawnictwo Czarne, Wołowice 2019, s. 166. ISBN 978-83-8049-826-6
==================================================

Opowieść z wierszem w tle
Prostolinijny pastor Spurlock, obraca się w czarno-białym świecie. Tam, tak jest tak, a nie to nie - wyznaczane przez prawdy wiary. Pewnego dnia spotyka dziewczynę, a potem otrzymuje list. Dziewczyna popełnia samobójstwo i na tym jej historia pozornie się kończy, a kolejne listy jak dopływy rzeki stworzą opowieść. Narratorem jest Daniel Abend - psychoanalityk. Uważny czytelnik nie tylko więc będzie rozwiązywał zagadkę powiedzmy kryminalną, ale wpadnie w podstępny wątek pytań o miłość, sens życia, samego siebie. Nie wspominając już o wielebnym Spurlocku, którego wspomnienia autora listów wytrącą raz na zawsze z poukładanego życia.
Nie przypadkiem wspomniałem o rzece. Rzeka i pewien wiersz irlandzkiego Yeatsa mogą stanowić osie książki. Nad rzeką rozegrało się kilka kluczowych wydarzeń z życia bohaterów. Wiersz zaś, w klimacie naszych rodzimych romantyków, mi przypomniał Świteziankę, - łączy Daniela Abenda z jego prześladowcą.
Rewelacyjne tłumaczenia Macieja Płazy sprawi ze książkę czyta się wybornie. Kiedy zaś dotrzemy do jej ostatniej strony zdziwimy się, że nie zauważyliśmy tych wszystkich wskazówek które prowadziły do jedynego oczywistego końca.
Proszę się nie denerwować. Autor DeSales Harrison jest nie tylko profesorem nadzwyczajnym poezji współczesnej, ale studiował psychoanalizę. Trochę więc się nami - czytelnikami bawi, prowadząc przez historię życia Daniela w której jest i miłość, namiętość i stare klasztory i Legia cudzoziemska. Robi to dyskretnie, z szacunkiem dla wymagającego czytelnika. Jak sam mówi psychoanalityk nie może oprzeć się poddawaniu ludzi (czytelników?) analizie wiec czujmy się trochę jak na kozetce
Obu Panom zawdzięczamy elegancki , logiczny i bardzo poetycki styl książki coraz rzadszy na rynku.
Na koniec  zaś dobra rada: proszę uważnie przeczytać wiersz. To bardzo wzbogaci lekturę opowieści.
Tomasz Dziki
---
DeSales Harrison: Zostaw ten świat pełen płaczu. Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2019. ISBN 978-83-66140-84-4
=======================================