Zobacz wszystkie aktualności
Zdrowych, spokojnych Świąt

Zdrowych, spokojnych Świąt

Zdrowych, spokojnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości. Pogody ducha oraz miłych chwil, spędzonych przy wspólnym stole z najbliższą rodziną życzą: Dyrektor ... czytaj całość

Konkurs literacki - zmiany!

Konkurs literacki - zmiany!

Miejska Biblioteka Publiczna oraz Burmistrz Miasta i Gminy Myślenice zapraszają do udziału w konkursie na najpiękniejszy list napisany do papieża Jana Pawła II z okazji 100 rocznicy urodzin. Konkurs ... czytaj całość

#ZostańWDomu czytaj książki

#ZostańWDomu czytaj książki

Drogi czytelniku! Nie musisz wychodzić z domu, żeby wypożyczyć książkę. Przeglądając internet można znaleźć wiele ciekawych źródeł, które oferują bezpłatny i legalny dostęp ... czytaj całość

LEKTURY i KSIĄŻKI on-line

LEKTURY i KSIĄŻKI on-line

W związku z zamknięciem biblioteki dla Czytelników przypominamy, że uczniowie mogą przeczytać potrzebne lektury na darmowym portalu https://wolnelektury.pl/. Dysponujemy także dostępem do ... czytaj całość

Nowe książki w naszej Bibliotece
Recenzje - książki dla dzieci

Recenzje - książki dla dzieci

Karolina Mucha
Miejska Biblioteka Publiczna


Wstydu za grosz!

Ośmieszenie. Przy całej klasie. Takie, po którym już nigdy nie chce się wracać do szkoły. A w głowie dudni wcale nieretoryczne pytanie: czy można umrzeć ze wstydu?
Odrzucenie. Widmo niezapłaconych rachunków. Dyskryminacja ze względu na… wiek.
Poczucie niedopasowania. Intelektualnego, majątkowego, osobowościowego.
Poszukiwanie drogi do sukcesu. Nieustanne słuchanie rad trenerów, specjalistów.
„Zakochanie” służące tylko jednemu celowi.
Pozorne, powierzchowne piękno Anioła.
To zaledwie kilka spośród wielu wątków, splatających się w najnowszej powieści Zuzanny Orlińskiej. Jest ich tak dużo, bo pojawiający się tu bohaterowie zostali znakomicie wykreowani – to postacie charakterystyczne, niepowtarzalne, o niepapierowych osobowościach. Dlatego ich życiorysy, a co za tymi idzie również problemy, są złożone i skomplikowane. Na szczęście to wcale nie oznacza – przygnębiające. Lekkość, dowcip i swada, z jaką prowadzona jest narracja, liczne dialogi, dobrze skomponowana (choć wielowątkowa) akcja sprawiają, że powieść czyta się z przyjemnością i – nierzadko – z uśmiechem.
Równocześnie powieść Orlińskiej nie należy do książek, o których zapomina się tuż po zamknięciu. Opisane problemy inspirują do przemyśleń. Co więcej, refleksje te mogą pełnić rolę prewencyjną, bo przeżycia bohaterów (zwłaszcza Julianny) wydają się bliskie doświadczeniu wielu czytelników. Pomagają też odkryć, jak istotną rolę w naszym życiu odgrywa… wstyd. I nie zawsze jest to funkcja negatywna! Bywa, że poczucie wstydu chroni przed podjęciem decyzji, których przyszłoby nam długo żałować.
Krótko mówiąc, "Wstydu za grosz!" to kolejna dobra i godna polecenia książka Zuzanny Orlińskiej. Warto przeczytać – nawet, jeśli nie jest się już nastolatką 
===========================================================



Ciężar półprawdy
"Ciekawe, a przecież mówiła, że nie lubi wsi. Że tutaj co? A, że tutaj zawracają bociany" Nawet na końcu świata, na głuchej wsi, nie da się znaleźć zapomnienia. Bolesne wspomnienia przemieszczają się razem z nami. Po raz kolejny inspiracją do stworzenia opowieści o problemach nastolatków stały się dla Joanny Jagiełło (autorki m.in. Jak ziarnka piasku) autentyczne, tragiczne wydarzenia. Po pierwsze: pożar szpitala psychiatrycznego w 1980 r. Po drugie: gwałtowna burza, w wyniku której w 2017 r. zginęły dwie harcerki. Autorka wprawdzie nie opisuje wprost tych zdarzeń, ale naznacza swych bohaterów traumą wstrząsających przeżyć. Do tego: bagażem wstydu i – o wiele trudniejszym do dźwigania – ciężarem nieszczerości. To one prowokują do stawiania kolejnych pytań: jak bardzo kłamstwo wpływa na życie człowieka – na jego emocje, relacje, lęki? Czy bolesne poczucie winy znika, gdy uwięzi się je w klatce milczenia? Z widmami przeszłości nieustannie mierzy się zarówno piętnastoletni Szymon, jak i jego leciwy dziadek. Jak długo zdołają je dźwigać? Ile wątków w ich życiorysach mogą poplątać niedomówienia i samotnie niesione wspomnienia? Co ciekawe, najbardziej barwną postacią powieści nie jest jednak ani Szymon, ani Józef, ale – Lena. Dziewczyna o fioletowych włosach. Nastolatka, która przeżywając rozpad małżeństwa rodziców oraz ich brak zainteresowania, szuka sposobów, by zwrócić na siebie uwagę, wyrazić bunt, zyskać akceptację rówieśników. Wychowywana w rodzinie niewierzącej, nie ma przy tym oparcia w autorytetach czy jasnych drogowskazach. Jednak zmiana środowiska, pobyt u dawno nieodwiedzanej rodziny, znajomość z Szymonem, sprawiają, że Lena rozkwita. Ona, dziewczyna z wielkiego miasta, znajduje ku temu warunki właśnie na wsi, którą tak początkowo pogardzała. Wielowątkowa powieść Joanny Jagiełło niesie w sobie solidny bagaż emocji, stając się inspiracją do refleksji na temat odpowiedzialności, ciężaru prawdy, tchórzostwa i niedomówień.
Joanna Jagiełło, Tam, gdzie zawracają bociany, Nasza Księgarnia, Warszawa 2020
============================================================


Niepokój
Grand Prix. Wielka, znacząca nagroda. A po lekturze co? Niedosyt. Zdziwienie. Niepokój. Nie mam wątpliwości, że Katarzyna Ryrych ma lekkie pióro. Wiem, że porusza trudne tematy. Zwraca uwagę na często przemilczane kwestie. Odwraca perspektywę. A jednak… system wartości, który prezentuje, nie do końca jest tym, który chciałabym polecać młodym czytelnikom. Zgadzam się z głównym przesłaniem książki: ludzie, których społeczeństwo uważa za innych, których nie rozumie, wcale nie są gorsi. To, że nie mieszczą się w równiutko przyciętych ramach, że zachowują się nietypowe, nie umniejsza ich godności, prawa do bycia sobą i prawa do szczęścia. W "Lecie na RODOS" szczęście wiąże się zaś z pozostawieniem w spokoju, pozwoleniem na życie na peryferiach społeczeństwa, w miejscu rządzącym się własnymi zasadami. Tyle, że w książce Katarzyny Ryrych cała reszta ludzi (wszyscy poza głównymi bohaterami) wydaje się gorsza. Niczego nie rozumieją. Pielęgnują swoje ogródki zamiast odpoczywać. Kupują i śmiecą, zamiast zbierać odpadki. Martwią się o syna, dopytują o samopoczucie, zamiast zaakceptować jego autystyczne zachowanie i dać mu spokój. Rozumiem, że ten krytyczny stosunek narratora, dwunastoletniego Porszaka, to reakcja na ciągłe sygnały, jakie dotychczas odbierał – jesteś gorszy, jesteś dziwny, jesteś inny. Wstydzimy się ciebie. Tylko że – moim zdaniem – w jego opowieści definicja tego, co jest akceptowane, a co krytykowane po prostu zostaje odwrócona o 180 stopni. Niechęć pozostaje. Jaki jest ten idylliczny świat na RODOS (Rodzinnych Ogródkach Działkowych Otoczonych Siatką)? Pełen akceptacji, zrozumienia dla przyzwyczajeń wynikających z ran, których nie wolno dotykać. Mieszkańcy i bywalcy RODOS troszczą się o siebie, pomagają sobie, równocześnie nie przekraczając niewidzialnych granic. Pewnie od „normalnych” ludzi różni ich większy luz – tu nikt nie spieszy się do pracy, nie martwi wychowaniem dzieci czy zdrowiem współmałżonka, nie załatwia tysiąca spraw, nie czuje się zobowiązany do płacenia podatków. Panuje swoboda, wolność. Każdy ma własną przestrzeń, którą przekracza tylko, kiedy ma na to ochotę. Ale jak wyglądałby świat, gdyby każdy z nas zaczął tak żyć??? Jeszcze raz powtórzę: zgadzam się, że każdego, nawet tego, którego zapach, wygląd czy zachowanie mogą szokować, trzeba traktować z szacunkiem. Że trzeba po prostu dostrzec w nim człowieka – bez uogólnień, stereotypów, uprzedzeń. Że – jeśli nie krzywdzi innych – warto zaakceptować jego sposób bycia. A jednak trudno uznać mi taką swobodę, skupienie wyłącznie na własnych potrzebach, za godne polecania młodzieży. Podobnie – z racji mojego własnego światopoglądu – trudno mi zaakceptować wiarę w reinkarnację (koncepcja nieba i piekła została w książce skrytykowana, większe możliwości daje wcielenie w psa czy kota) oraz sposoby „modlitwy” Porszaka. Blisko mu do buddyzmu, dlatego gdy pragnie, by spełniło się jego marzenie, skupia się na „chceniu” (mrucząc przy tym ommmmm). To marzenie się spełnia, bo… jego ojciec ma ostre zapalenie wyrostka robaczkowego. Gdy zabiera go karetka, chłopiec bardziej się cieszy niż martwi stanem taty. To jednak aż tak bardzo nie dziwi – duża część opowieści oscyluje wokół żalu i niechęci narratora wobec rodziców. W Lecie na RODOS bardzo pozytywnie przedstawieni zostali inni bohaterowie – Wuj Kukułka (zajmujący się przygotowaniem eliksiru szczęścia – czyli pędzący bimber) oraz Panda (prawdopodobnie diler narkotyków). I to właśnie mnie zaskakuje: bo przecież książka została nagrodzona główną nagrodą w Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren – Astrid, która walczyła z alkoholizmem, wiedząc, ile szkód on wyrządza. Czy poparłaby przedstawianie dilera jako miłego człowieka, budzącego swą ekonomiczną zaradnością podziw małolatów? Powyższe refleksje dowodzą, że książka nie pozostawia obojętnym. Ma wiele mocnych stron, jednak nie jest lekturą, którą poleciłabym nastolatkowi do samodzielnego zgłębiania. Stanowi raczej podłoże dyskusji, wymaga krytycznej i bardzo świadomej analizy.
Katarzyna Ryrych, Lato na RODOS, Nasza Księgarnia, Warszawa 2020
=============================================================

Konkurs Literacki im. Astrid Lindgren darzę dużym zaufanie. Przyznawane w jego ramach nagrody to zazwyczaj gwarancja jakości. Dlatego z ogromną radością i zaciekawieniem czekałam na publikacje tegorocznych laureatów. Te przeznaczone dla czytelników w wieku od 0 do 6 lat, „testowałam” wspólnie ze swoimi dziećmi.

   I?

Dla moich małych słuchaczy numerem jeden zdecydowanie okazał się Pan Kudłaty i Cztery Łapy. Obydwie warstwy opowieści – zarówno bajka o trollu, jak i historia nowego sąsiada rodziny Stokrotków – wciągały i inspirowały do zabawy. Synek znalazł sobie skrzyneczkę i chodził po domu ze „skarbem pradziadka”, a natychmiast po zakończeniu lektury, domagał się jej powtórzenia. Czym ujęła go książka Iwony Czarkowskiej?

Umiejętnie prowadzona narracja, przejrzysta kompozycja, charakterystyczni bohaterowie i znaczące grono postaci zwierzęcych – to istotne zalety książki. Trudno pominąć też element tajemnicy (do ostatniego rozdziału nie wiemy, co skrywa drewniane pudełko pradziadka, ani co może roztopić złość w sercu Arnolda Kudłatego). Z kolei wytrwała życzliwość i atmosfera przytuliska Cztery Łapy stwarzają poczucie bezpieczeństwa. Solidne fundamenty wzajemnego szacunku i rodzinnego ciepła nie drżą nawet w obliczu krzyków sąsiada czy wizyty nasłanego przez niego urzędnika. Dzieci z przyjemnością zatapiają się w świecie, w którym granice między dobrem a złem są wyraźne. Zwłaszcza, gdy dobroć jest silniejsza i ma szansę na odniesienie ostarecznego triumfu. W dodatku zwycięstwo to niekoniecznie musi oznaczać pokonanie przeciwnika: w tym wypadku przegrywa raczej złość, a nie człowiek.

Uznanie dzieci zyskały również ilustracje (co ważne – znajdują się na każdej rozkładówce, a dzięki kolorystycznemu zróżnicowaniu ułatwiają oddzielanie dwóch warstw opowieści). Moje zaś – podział na rozdziały. Dzięki niemu zyskiwałam szanse na przerwę w lekturze ;)

Iwona Czarkowska, Pan Kudłaty i Cztery Łapy, Papilon, Poznań 2020


Wysoko oceniamy także dwa pozostałe tytuły.

 

  Gucio na tropie zaginionej świnki morskiej to znakomita powieść detektywistyczna. Przemyślana treść i kompozycja widoczne są już w spisie treści. Kolejne rozdziały prezentują: rysopisy bohaterów, opis dnia, w którym doszło do tajemniczego zniknięcia, rozmowy ze świadkami, zgłoszenie zaginięcia, podążanie za kolejnymi fałszywymi tropami, doświadczenie w terenie, a nawet – oficjalne zamknięcie śledztwa. Aż trudno uwierzyć, że główny detektyw, Gucio Pluskot, ma zaledwie sześć lat! Do sprawy zaginięcia podchodzi bowiem bardzo profesjonalnie i z pomocą rodziców, rozwiązuje ją krok po kroku. Ale – jak to w życiu bywa – wcale nie zmierza do celu od razu prostą drogą! Próbując różnych rozwiązań i metod, nieraz błądzi, wybiera fałszywe tropy. I kto wie, czy właśnie to nie jest najciekawsze? Zwłaszcza, że tropy te otwierają ścieżki do interesujących, często zabawnych wątków pobocznych.

Lekturę umilają liczne ilustracje oraz barwne, nietuzinkowe postacie (jak pan pracujący w Biurze Rzeczy Znalezionych czy pani na komisariacie – w różowym sweterku w jednorożce).

Małgorzata Kur, Gucio na tropie zaginione świnki morskiej, Papilon, Poznań 2020

 

  Z zaciekawieniem przyglądając się okładce książki Katarzyny Zielińskiej, zupełnie nie spodziewałam się tego, co przyniosły pierwsze strony opowieści. Historia przedstawionych tu niedźwiedzi rozpoczyna się... w przedszkolu! Po obejrzeniu filmu o niedźwiedziach podopieczni pani Alicji otrzymali zadanie: stworzyć papierowy dom dla wybranego niedźwiedzia. Powstały w ten sposób plakat zawisł na korkowej tablicy. A wieczorem, kiedy sala całkowicie opustoszała, niedźwiedzie rozpoczęły swoje wędrówki.

Nietuzinkowy pomysł, ciekawie zarysowane postacie, liczne dialogi niosą całkiem spory ładunek edukacyjny. I – co ważne – czynią to z lekkością i swobodą! Poznając kolejnych bohaterów – Brunona, Bazylego, Wincentego i Maurycego – dzieci dowiadują się, jak bardzo zróżnicowany jest niedźwiedzi świat. Czym różnią się łapy baribala od łap niedźwiedzia polarnego? Czy ten drugi umie zbierać jagody lub jeżyny? Dlaczego jeden z nich jest biały, a drugi nie?

I jeszcze coś. Choć to już może bardziej ludzka niż niedżwiedzia prawda? W każdym razie wątek wart przemyślenia: po czym poznać, że ktoś jest odważny? Czy zawsze będzie to ten, kto mówi najgłośniej i dominuje nad innymi?

Katarzyna Zielińska, Dokąd niedźwiedzie wędrują nocą, Papilon, Poznań 2020

==========================================================
 



Powrót do wszystkich nowości książkowych

  • Biblioteka Narodowa Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie Powiat Myślenicki Gmina Myślenice Muzeum Niepodległości
  • Uniwersytet Trzeciego Wieku Myślenicki Klub Fantastyki Myślenicka Grupa Literacka Tilia Myślenicki Grupa Fotograficzna Myślenickie Towarzystwo Kultury PTTK Oddział
Biblioteka w Biuletynie Informacji Publicznej