Zobacz wszystkie aktualności
WIELKA LIGA CZYTELNIKÓW

WIELKA LIGA CZYTELNIKÓW

Zachęcamy wszystkie szkoły z terenu Powiatu Myślenickiego do udziału w Wielkiej Lidze Czytelników. Konkurs skierowany jest do uczniów klas 1-8 oraz ich rodziców. Ma on na celu ... czytaj całość

Ferie w Bibliotece

Ferie w Bibliotece

Zapraszamy dzieci na zajęcia czytelniczo-animacyjne o tematyce zimowej czytaj całość

Wernisaż wystawy

Wernisaż wystawy

Miejska Biblioteka Publiczna oraz Myślenicka Grupa Fotograficzna mgFoto zaprasza na wernisaż wystawy Leszka Górskiego "Lamparium". 21 stycznia (wtorek), godz. 18.00, Galeria mgFoto ... czytaj całość

Koncert kolęd

Koncert kolęd

15 stycznia 2020 r. w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Myślenicach odbył się koncert kolęd Chóru Hura "Aniołowie się radują". Ten muzyczny prezent niewątpliwie przypadł do ... czytaj całość

Nowe książki w naszej Bibliotece
Recenzje - książki dla dzieci

Recenzje - książki dla dzieci

Karolina Mucha
Miejska Biblioteka Publiczna

W gościnie u Brnąców, Bompujów, Tyltów, Jedenów

Genius is one per cent inspiration, ninety-nine per cent perspiration.

(Thomas Edison)

 

Słowa Edisona wskazują, że składniki sukcesu są przede wszystkim dwa: talent (który stanowi zaledwie 1%) i ciężka praca (99%!).

Przypuszczam, że Nikola Kucharska mogłaby przyznać mu rację.

Dlaczego z taką śmiałością przypisuję określone poglądy osobie, której nigdy osobiście nie poznałam? Bo… przeczytałam jej najnowszą publikację. A Zaginiona wyspa to bez dwóch zdań efekt tytanicznego trudu. Setki szkiców i ilustracji, dopracowanych w najdrobniejszych szczegółach, z pewnością nie powstały w ciągu dwóch tygodni (jak sugeruje opowieść bohaterki). Jednak miesiące solidnej, może czasem żmudnej pracy w żaden sposób nie umniejszyły lekkości i oryginalności narracji. Kto wie, być może to właśnie ten mozolny, czasochłonny wysiłek, pomógł autorce w pełni rozwinąć skrzydła?

W efekcie do rąk czytelników trafia książka niezwykła. Łącząca w sobie dynamikę współczesnego komiksu z uporządkowaną strukturą XIX-wiecznego świata nauki. Przeplatająca motyw fantastycznej podróży z zapiskami godnymi rzetelnego etnologa. Książka o przemyślanej, spójnej fabule, a równocześnie trzymająca w napięciu i nieprzewidywalna. Zaskakująca i fascynująca. Także za sprawą wątków autobiograficznych!

Prócz moich osobistych zachwytów pozwolę sobie wspomnieć o reakcjach młodszych odbiorców (tych, którym książkę dedykuje wydawca). Jedna z czytelniczek, pozostając pod wrażeniem lektury, jest przekona, że każde zapisane tu słowo to prawda (czego weług niej dowodzą opinie naukowców zamieszczone na końcu). Jej rówieśnik (nie należący do grona moli książkowych), tuż po zakończeniu lektury, stworzył własną opowieść o podróży, wyspie, dziwnych ludach, zwierzętach, roślinach….

Krótko mówiąc: książka intryguje i inspiruje, zachęca do stawiania pytań, dyskusji.

Dodaje też odwagi – by odkrywać lądy ukryte w naszej własnej wyobraźni.

Nikola Kucharska, Zaginiona wyspa, Nasza Księgarnia, Warszawa 2019

=======================================================

Dzieciństwo?

Wiek wesołości, psot, figli, zabawy. Wiek uczenia się reguł i upartego poznawania świata.

Bywa beztroski i pełen nadziei – jak w chwilach puszczania łódek na wodzie, gdy obok leży ulubiony pies.

Bywa przerażający i okrutny – gdy nad błękitno niebo dziecięctwa nadlatuje armia zła.

A czasem jest taki i taki po trosze.

W ten sposób wydaje się go przedstawiać Andrzej Perepeczko, spisując swoje sfabularyzowane doświadczenia z najmłodszych lat. Dzieli się bowiem „częścią wspomnień”, dzięki czemu bohater książki Jędruś, chłopak ze Lwowa przypomina trochę makuszyńskich urwisów – pełnych fantazji, zawsze kierujących się w życiu szlachetnymi zasadami.

I tak mały Jędruś, który z nabożnym skupieniem słuchał opowieści dziadka o zabytkach Lwowa, rośnie na bystrego chłopca, zainteresowanego czytaniem i nauką. Jest otwarty i pogodny, dzięki czemu z zaciekawieniem przyjmuje przeprowadzkę z pięknego, wschodniego miasta do podwarszawskiej twierdzy Modlin. Podziwia tatę – wojskowego. Z ochotą pomaga nawet w przygotowywaniu okopów, dopytując kiedy nareszcie ta wojna wybuchnie?

A potem wojna wybucha naprawdę. Życie rodziny Jędrka, a nawet cały świat – stają na głowie.

Opisując swoje doświadczenia z lat drugiej wojny światowej, Andrzej Perepeczko nie epatuje złem i okrucieństwem. Może dlatego, że dzięki opiece dzielnej i bardzo kochającej mamy oraz trosce babci, Jędrek – w tym bardzo nie-dziecięcym świecie – mógł pozostać chłopcem. Miał gdzie mieszkać, co jeść. Kontynuował naukę na tajnych kompletach, mógł nawet wyjeżdżać na wakacje. Ominął go udział w powstaniu warszawskim. I choć rwał się do działania (dołączył do Szarych Szeregów, próbował dotrzeć do walczącej stolicy), uniknął losu wielu swoich rówieśników. Przetrwał, dzięki czemu poniósł dalej cząstkę przedwojennego świata, którą tak w nim pielęgnował dziadek. I przekazuje następnym pokoleniom, że wojna jest najtragiczniejszym i… najgłupszym pomysłem, na jaki mogła wpaść ludzkość.

Obyśmy nigdy o tym nie zapominali.

Andrzej Perepeczko, Jędruś, chłopak ze Lwowa, Literatura, Łódź 2019

========================================
Noc w pełni

Przez długie stulecia czerń nocy budziła obawy. Szmery, stukoty, poruszające się cienie… Wszystko to wydawało się przerażające, groźne, niebezpieczne. I często było takie w istocie! Współczesna noc – zwłaszcza w miastach – wygląda zupełnie inaczej. Właściwie nigdy nie jest do końca ciemna. Ale wciąż ma w sobie dużą dozę tajemniczości. Komu uda się zgłębić jej sekrety?

Jak pokazuje przykład Moniki Utnik-Strugały, mogą dokonać tego… młode matki. To właśnie nocne czuwanie przy małej córeczce, stało się bowiem dla autorki inspiracją do odkrywania tego, co się dzieje w nocy. Początkowe rozważania, związane z tym, co nocą widziała ze swoich okien (jakie zwierzęta przemykają wtedy po trawnikach? Kto pracuje, kiedy inni śpią? Dlaczego niektórzy ludzie kładą się spać długo po północy, a inni wstają skoro świt?), rozwinęły się, sięgając o wiele dalej i głębiej. Dotyczyły tych, którzy czuwają dla dobra innych (Kto pełni wówczas swoje obowiązki? Jak pracują górnicy? Co się dzieje nocą na stacjach metra? Kiedy wypieka się chleb?), istoty snu i dziwnych zjawisk z nim związanych (Czemu w ogóle musimy spać? W której fazie snu najlepiej się obudzić? Kto spaceruje, nie przestając śnić?) oraz nocnych zjawisk przyrodniczych (które zwierzęta możemy usłyszeć podczas biwaku? Jakie rośliny świecą w ciemności? Co spada z nieba? Czym jest noc polarna?). Autorka nie zapomniała także o tych szczególnych nocach, w których wielu z nas śpi znacznie mniej niż zazwyczaj (noc Kupały, noc sylwestrowa, noc muzeów).
Krótkie, rzeczowe i zrozumiałe informacje wplecione w wielkoformatowe ilustracje z łatwością przykuwają uwagę młodych czytelników. Zaciekawiają, zachęcając do refleksji i zadawania kolejnych pytań. Po ciemku to bowiem znacznie więcej niż przyjemna w odbiorze książka (którą – dzięki ilustracjom Małgosi Piątkowskiej – z zainteresowaniem oglądają nawet maluchy). Ilość poruszanych tu zagadnień budzi podziw, znacząco wzbogacając zasób słów i wiedzy czytelników. Dlatego warto sięgnąć po tę publikację zarówno wówczas, gdy szukamy treści edukacyjnych, jak i pozytywnych wrażeń estetycznych.

Monika Utnik-Strugała, Po ciemku, czyli co się dzieje w nocy, Nasza Księgarnia, Warszawa 2019
====================================================

Odważni, nieustraszeni, wytrwali.
A może przede wszystkim szaleni?
Jacy byli (i są) polscy podróżnicy?
Odpowiedzi warto poszukać w książce Andrzeja Fedorowicza. Opisując zapierające dech w piersiach wyprawy, kreśli on sylwetki kilkunastu niezwykłych postaci. Zdeterminowani, realizujący plany, o których innym nawet się nie śniło, przemierzali najdalsze lądy i najgłębsze oceany. Zdobywali szczyty i przestworza. Walczyli ze swoimi słabościami, trudnymi warunkami atmosferycznymi i przeciwnościami losu. Często na przekór, pod prąd i pod wiatr. W końcu jednak zwykle dopinali swego.
Choć cena była wysoka.
Czytając o tych, którzy potrafili uciec z niewoli (jak Maurycy Beniowski czy Rufin Piotrowski), pieszo lub konno wyprawiali się do Azji (jak Benedykt Polak w XIII w. i Ferdynand Ossendowski w XX), okrążali świat dookoła (Jerzy Jeliński samochodem,Władek Wagner żaglówką, a Leonikd Teliga – jachtem), zdobywali bieguny (Marek Kamiński) czy najwyższe szczyty (Krzysztof Wielicki, Leszek Cichy, Jerzy Kukuczka), trudno oprzeć się podziwowi i zadziwieniu równocześnie. Wszyscy przedstawieni w książce podróżnicy dokonywali czynów niezwykłych, jednak ich wyprawy wymagały pewnej szczypty szaleństwa, a przynajmniej – stłumienia głosu rozsądku. Właściwie zawsze oznaczały podjęcie ryzyka, porzucenie tego, co znane. Wiązały się z opuszczeniem bliskich i wyruszeniem w obcy świat, często – z narażeniem życia.
Dlatego ich decyzje niełatwo zrozumieć.
Ale ich przygody – fascynują i na długo zapadają w pamięć.
Zwłaszcza, jeśli opisane są w sposób umiejętny, przez autora potrafiącego szafować faktami tak, by – nie pomijając najistotniejszych – nie przytłaczać ich nadmiarem. Informacje o dokonaniach podróżników, w połączeniu z opisami trudności, które pokonywali w czasie swych wypraw i wplecionymi w tekst ciekawostkami czynią lekturę inspirującą. I to inspirującą na wielu płaszczyznach. Czytelnicy mogą czuć się zachęceni m.in. do:
dalszego zgłębiania niezwykłych biografii,
wyprawy do Afryki,
zakupu jeepa, dwupłatowca lub jachtu,
robienia prania podczas podróży samochodem,
próby zostania monarchą Madagaskaru,
ewentualnie: spełnienia własnych marzeń.
 
Karolina Mucha
 
PS Zapełniające kolejne strony ilustracje nie wszystkim młodym czytelnikom przypadają do gustu, jednak z pewnością nadają  książce unikatowy charakter.
 
Andrzej Fedorowicz, Podróżnicy. Wielkie wyprawy Polaków, Warszawa 2019
 

===========================================================
Niesztampowy nauczyciel, podróże w czasie, wiedza dostępna w małym palcu, niezwykłe moce, przygoda goniąca przygodę oraz oczywiście liczne ciekawostki i wstawki komiksowe – to elementy czyniące serię Ale historia... intrygującą i wciągającą nie tylko dla młodych pasjonatów historii. Nawet ci, którzy w szkole niekoniecznie mają z nią po drodze, z chęcią sięgają po dowcipne opowieści Grażyny Bąkiewicz.
Tyle że zgodnie z przyjętym założeniem (by chronologicznie opisywać kamienie milowe polskiej przeszłości) w tomie siódmym nadszedł czas na II wojnę światową. Czy można przedstawić ją w lekkiej, pełnej humoru narracji cechującej poprzednie tomy?
Jak pokazuje lektura Tej potwornej wojny, można: z jednej strony zachować spójność formy, z drugiej – ukazać temat wojny z powagą i rozwagą – by uwrażliwiać młodych ludzi, ukazywać im niesprawiedliwość i okrucieństwo tamtego czasu, a równocześnie nie epatować przemocą czy agresją.
Przede wszystkim Grażyna Bąkiewicz – jak zawsze – opowiada o przeszłości za pomocą konkretnych scen, składających się na wartką akcję. W tych drobnych zdarzeniach, które obserwują przybysze z przyszłości (czyli uczniowie pana Cebuli), zapisanych zostało wiele ważkich cech wojennego i przedwojennego czasu.
Witek, narrator, jest świadkiem bezkarnego niszczenie żydowskiego mienia przez niemieckich wyrostków.
Ale też wspólnych zabaw Heinricha (Niemca) i Szymchy (Żyda).
Widzi głodne, osierocone dzieci.
Spotyka też ludzi, gotowych się nimi zaopiekować.
Patrzy, jak rabowane i niszczone są polskie dzieła sztuki.
Obserwuje heroiczne ukrywanie Bitwy pod Grunwaldem.
Odkrywa, do czego prowadzi nienawiść – odwiedza niemiecki obóz koncentracyjny.
Poznaje też niemieckiego chłopca przedkładającego przyjaźń nad rozkazy i „prawdy” rasowe – i gotowego w imię tej przyjaźni zapłacić najwyższą cenę.
Paradoksem byłoby rozważanie, czy Ta potworna wojna wyczerpuje poruszany temat. Żadna książka nie może tego uczynić. Historia II wojny światowej w sposób szczególny domaga się wielogłosowej narracji. Książka Grażyny Bąkiewicz nie powinna być więc jedyną książką, dotyczącą niemieckiej okupacji, z którą zetkną się młodzi czytelnicy. Ale wielość poruszonych tu wątków sprawia, że tom ten może stać się dobrym wstępem do dalszych rozmów, lektur, a przede wszystkim – refleksji.

Grażyna Bąkiewicz, Ale historia... Ta potworna wojna, Nasza Księgarnia, Warszawa 2019
==================================================


Dzień był ponury: szare chmury przykryły niebo, nie wpuszczając ani jednego promyka. Kto by się spodziewał, że… że finał będzie błękitno – słoneczny?
Przyznam otwarcie – do książki podeszłam z pewną dozą ostrożności. Okładkowy opis zdradza, jak ważkiego wątku dotyczy. A przecież temat odchodzenia, pożegnania, śmierci należy do tych, przy których autorzy (zwłaszcza tworzący dla dzieci) muszą balansować po chyba najdelikatniejszej strunie duszy. Jedno nieostrożne słowo czy zdanie może spowodować bolesny upadek w otchłań lęku i strachu.
Tymczasem Justyna Bednarek zabiera dzieci w zupełnie innym kierunku. Wraz z panem Stanisławem, wzlatujemy ku niebu. Najpierw – na kolorowym materacu wypełnionym helem. Później – unoszeni siłami, których nie sposób nazwać. Wykraczają poza to, co nam znane. I nagle widzimy więcej. Dokładniej! Świat wypełnia błękit, napawający radością i spokojem. Świat wypełnia jasność, z której można czerpać i obdarowywać nią innych.
Opisując niezwykły lot pana Stanisława, autorka nie wyczerpuje tematu. Wierzącym braknie tu pewnie pierwiastka Bożego (choć moim zdaniem skrywa się on w radości i pięknie, jakich doświadcza pan Stanisław, w słonecznym blasku wylewającym się przez dziurkę w błękicie) albo spotkania z najbliższymi. Ale przecież to dopiero początek podróży! Jak stwierdza sam bohater: najbardziej mnie cieszy, że wciąż nie wiem, co jest jeszcze wyżej! Uwielbiam niespodzianki!
Być może to właśnie to niedopowiedzenie w połączeniu z ciepłymi emocjami, dziecięcym bogactwem wyobraźni autorki, subtelnością tekstu i ilustracji, czyni książkę Justyny Bednarek jasnym promykiem, oświetlającym mroki smutku i szarość tęsknoty.
Dołączmy więc do życzeń Znajdka-Kręciołka: Pięknego lotu, kochany Stanisławie!

Justyna Bednarek, il. Paweł Pawlak, Pan Stanisław odlatuje, Nasza Księgarnia , Warszawa 2019
=======================================================

Czy to kolejna książka o niezwykłym życiu mrówek? Poniekąd tak. Dlaczego tylko poniekąd? Ponieważ wbrew temu, co sugeruje tytuł, maleńcy mieszkańcy lasu nie są jedynymi bohaterami publikacji Joanny Rzezak. Zresztą wystarczy uważnie przyjrzeć się okładce, by odnaleźć na niej inne zaprezentowane przez autorkę elementy. Paprocie, chabry, muchomory i koniki polne to tylko niektóre spośród stworzeń i roślin, jakie znalazły się na trasie wędrówki tysiąca i jednej mrówki. Trasie wiodącej do… Ech, chyba lepiej tego nie zdradzać. Finał jest tu bowiem dość radykalny i nieodwracalny, choć bynajmniej niesprzeczny z naturalnym porządkiem rzeczy. Nim jednak nastąpi, młodzi czytelnicy mogą poszerzyć swoją wiedzę, przyglądając się przejrzystym ilustracjom i czytając krótkie ciekawostki – np. o błyskawicznych ważkach, o specjalistach od recyklingu, o czujnych zającach i zwinnych nartnikach. Poznają też różne gatunki grzybów, kwiatów, zbóż.

Nie jest to jednak wiedza kompleksowa, książka nie pretenduje do miana leksykonu czy encyklopedii. To raczej autorski projekt-zaproszenie na leśny spacer z Joanną Rzezak.

 Joanna Rzezak, Tysiąc i jedna mrówka, Nasza Księgarnia, Warszawa 2019

=============================================================

Niezwyczajne zawody to nie-zwyczajna książka. Dla mnie – mile zaskakująca. Ukazuje bowiem zawody, których nie tylko dzieci, ale także dorośli często nie znają – jak kiper, przytulacz pand, kynolog czy pilot balonów. Autorki zadbały o to, by pokrótce wyjaśnić, czym dana profesja się zajmuje oraz w sposób obrazowy zaprezentować jej specyfikę. Dlatego ilustracje właściwie dominują tu nad krótkim, prostym, konkretnym tekstem. Ukazują zaś nie tylko przedstawiciela danego zawodu przy pracy, ale również używane przez niego narzędzia i akcesoria. A i to nie wszystko! Na młodych czytelników czekają jeszcze ciekawostki i zadania. Dzięki nim poznają słynnych architektów i ich dzieła, nauczą się rozpoznawać gatunki kwiatów, psów, dinozaurów oraz... pizzy, poznają polski alfabet manualny i tajniki parzenia różnych rodzajów herbaty, potrenują swoją spostrzegawczość czy pokonają pszczeli labirynt.

Publikacja ukraińskich autorek, Julii Kołomojec i Ałły Gutniczenko, jest przejrzysta, prosta, a zarazem fascynująco-inspirująca. Stanowi znakomity przyczynek do rozmów o rozmaitości ludzkich pasji i talentów.

Julia Kołomyjec, Ałła Gutniczenko, Niezwyczajne zawody, Nasza Księgarnia, Warszawa 2019

===================================================

Co stanie się z marzeniami zamkniętymi na cztery spusty w ciemnej wieży?
Umrą? Znikną? Staną się źródłem rozczarowania i rozpaczy?
A może wręcz przeciwnie: oświetlą najbardziej mroczne kąty, otworzą nieistniejące wcześniej drzwi, pozwolą choć na chwilę zaczerpnąć haust wolności?

Jessie Burton, autorka Miniaturzystki i Muzy, swoją trzecią opowieść skierowała do nieco młodszych czytelniczek. Opowiada w niej o marzycielkach – dwunastu księżniczkach, które od pierwszych stron zadziwiają rozmaitością swoich pasji. Jak się okazuje, ich rozbudzenie zawdzięczają przede wszystkim matce, która dołożyła starań, by ziarna talentów jej córek mogły dojrzewać, wzrastać i rozkwitać. Niestety, jak to często w baśniach bywa, kochająca mama osierociła dziewczęta (choć – trzeba przyznać – w sposób dość nietypowy: zginęła w wypadku kabrioleta, który prowadziła gnana głodem prędkości). Jak zaznacza autorka, królowa Laurelia zmarła u progu niniejszej opowieści, lecz to właśnie z jej śmierci narodził się ten początek.
Okazało się bowiem, że jej małżonek, pogrążony w żałobie, postanowił za wszelką cenę uchronić córki od potencjalnych nieszczęść. Dlatego zakazywał im wszystkiego, co czyniło je kimś innym niż tylko panną biernie czekającą na wydanie. Odprawił więc nauczycieli, skonfiskował przybory malarskie i książki, zabronił górskich wypraw, uprawiania roślin w szklarni, słuchania muzyki. Kazał odłączyć telefony i zrezygnować z korzystania z elektryczności, a ściany pokryć czarnym aksamitem. W końcu księżniczki zamknięto w ponurym pokoju bez okien.

I?

I okazało się, że ziarna pielęgnowane przez mamę, zakorzeniły się